Gazeta w Nowym Jorku
Byłem prawie trzy tygodnie na urlopie, siedziałem na Podlasiu, laptopik, nie będą reklamował teraz sieci, ale podpięty internecik (śmiech), siedziałem sobie w leśniczówce, pięknie ćwierkały ptaszki, dzieciaki baraszkowały w ogródku, a ja na słonku pisałem felietony i teksty. Parę lat temu można było tylko o tym pomarzyć. To jest rewelacja, taka wygoda… ale równocześnie to jest pułapka. K. P.

Politycy często traktują dziennikarzy jak polityków, jak wroga i atakują w taki sposób, w jaki się atakuje polityków. Często używają argumentów w dyskusji "a, to TVN, to ja wiem, z czym to jest związane" albo " tak, tak, TVN, wy tak pokazujecie". Trudno się rozmawia z kimś takim. Nagle musisz się tłumaczyć, ale przecież nie ma, z czego się tłumaczyć. Z tego, że nie jestem wielbłądem? Albo słyszę, że my mieliśmy "antypisostwo".

Pewnie tysiące. Część z nich jest taka, z których nie jestem zadowolony i gdybym mógł rozmawiać drugi raz, to pewnie poprowadziłbym wywiad inaczej, a może w ogóle bym nie robił go w danym czasie. Rozmowa z politykiem to jest taka szermierka. Problem polega na tym, że czasami przeciwnik fechtuje kijem baseballowym albo w ogóle nie rozumie, na czym polega szermierka. Oni nie rozumieją, że gazeta w Nowym Jorku granice, których się nie przekracza. half life logo creator Farmerka wnuka ciekawie oznajmia znane cuda.
Podobne
Podobne